Ogólnopolski Tydzień Promocji Karmienia Piersią
Rusza Ogólnopolski Tydzień Promocji Karmienia Piersią. To doskonała okazja, aby wprost powiedzieć, że przygoda z laktacją może być piękna, jeśli tylko odpowiednio się do niej przygotujemy. Gotowość ciała to jedna strona medalu. Karmienie potrzebuje też spokojnej głowy, ciszy i delikatności. Jak zadbać o nasz komfort psychiczny w tym wyjątkowym okresie życia? Odpowiedź na to i inne pytania zna nasz szpitalny psycholog Ewa Gardian-Piątkowska.
A.K.: Czy faktycznie nasza psychika odgrywa aż tak dużą rolę w okresie karmienia?
E.G.-P.: Nasze nastawienie do karmienia piersią jest bardzo ważne. Pamiętajmy, jak wielu nowych umiejętności potrzebuje się nauczyć młoda mama. Pierwszy raz bierze swoje dziecko na ręce, ubiera je, przewija. Równocześnie jej ciało przechodzi wielką przemianę i regeneruje się po porodzie. Dlatego ważne, żebyśmy były dla siebie w tym czasie cierpliwe i łagodne. Karmienie piersią nie lubi przymuszenia, nie lubi presji. Lubi czas, spokój, delikatność. Ważne jest też wsparcie bliskich, którzy są przy nas w tym okresie, ta wspierająca obecność bardzo się przydaje.
Czy możemy zakładać, że karmienie piersią zadzieje się samo? Od razu się uda czy jednak wymagać to będzie naszej pracy, stymulacji?
Czas po porodzie to delikatny moment w życiu. Pamiętajmy, że najpierw jest ciąża – 9 miesięcy bardzo dużych zmian w naszym ciele. Później, sam poród - wydarzenie trudne do przewidzenia, zaskakujące. Macierzyństwa nie da się w pełni opisać. Te książki, które czytamy, one są pomocne, ale one nie są w stanie nas przygotować do tego, co będziemy przeżywały. Czasami to odpuszczenie od początku, danie sobie czasu, pozwolenie, żeby nie wiedzieć i nie umieć, jest cenne. Lubię w rozmowach z mamami przywoływać taki przykład – pytam: czy jak pierwszy raz wsadzają dziecko na rower, to oczekują, że dziecko będzie od razu jechać. Mamy są zaskoczone, jak można oczekiwać od kogoś, kto robi coś pierwszy raz, że będzie to robił dobrze. A jednak przy karmieniu piersią mamy mają przekonanie, że ma to być intuicyjnie naturalne. Tak, pomaga nam to ciało, jest to nasz sprzymierzeniec, ale to nie znaczy, że będziemy to umieć robić od razu. Potrzebujemy czasu, żeby się tego nauczyć, same siebie, ale i dziecko, które uczy się nowej czynności. Danie sobie przestrzeni, delikatności jest cudowne, a jeśli jeszcze umieją to robić nasi bliscy to jest już cudownie do kwadratu.
Co z „dobrymi” radami mam, teściowych, cioć? Przyjmować czy nie, skoro nie zawsze są one dla nas komfortowe?
Przed jednymi chcemy się bardziej otwierać, a przed innymi nie mamy takiej potrzeby. Na początku najważniejsze jest jednak to, co mama myśli sama o sobie. Jeśli uda się nam uchwycić taką myśl, że ja mam prawo robić po swojemu, że to jest moje ciało, że mogę sobie wybierać, bo przecież robię wszystko, żeby być wystarczająco dobrą mamą. Dobrze jest sobie jasno powiedzieć: „Nie muszę być perfekcyjna”. Nie ma perfekcyjnych mam na świecie, ani jednej. Wtedy łatwiej nam skomponować komunikat, który z jednej strony będzie asertywny i ochroni nasze granice, a z drugiej nie zniszczy relacji, które są dla nas ważne i istotne. Pamiętajmy, że bardzo dużo się zmieniło w podejściu do karmienia piersią w ciągu ostatnich lat. Jeszcze więcej wiemy o karmieniu piersią. Nasze mamy rodziły nas w zupełnie innych czasach, miały zupełnie inne przekonania, dotyczące tego, co jest dobre dla dzieci. Obecnie część z nich jest otwarta na nowe informacje i to wspaniale, a część nadal trudno jest przekonać. Nie oceniajmy się nawzajem. Możemy słuchać innych uważnie, jednocześnie szukając swojej drogi, swojej przestrzeni. Edukacji dotyczącej laktacji jest teraz dużo i to jest wspaniałe. Oczywiście wiemy o karmieniu piersią, jakie to jest ważne, ile to daje naszym dzieciom. Kiedy uczymy się karmić dziecko, wydaje nam się to takie oczywiste, a wcale nie jest. Dlatego doceńmy się! To jest jakaś droga, którą podejmujemy ucząc się tego. To wysiłek. Powiedzmy sobie: „Super, wczoraj miałaś problem, żeby przystawić dziecko do piersi, a dzisiaj idzie Ci lepiej”, albo „Wczoraj miałaś więcej pokarmu, dziś jest trochę mniej, ale to nic nie szkodzi, to normalne”. Dajmy sobie same takie dobre słowo, nie naciskajmy na siebie. Przypominam niezmiennie, karmienie lubi spokój i delikatność.
Dla wielu mam, kłopoty z laktacją to porażka i poczucie klęski. Czy jest to słuszne nastawienie mamy do siebie kiedy karmić piersią się nie uda?
W tych przypadkach, gdy z względów medycznych lub innych ważnych powodów nie jest możliwe karmienie piersią, mam dobrą wiadomość dla tych mam: „Wasze dziecko będzie rosło, rozwijało się, przecież je karmicie”. Fantastycznie, że mamy są świadome korzyści z karmienia piersią, ale nie zawsze jest to możliwe. Nie oceniajmy się. Wspierajmy się. A w tych sytuacjach, w których jesteśmy na początku drogi karmienia piersią i napotykamy na jakieś trudności, przypomnijmy sobie ten obrazek dziecka uczącego się jeździć na rowerze. Jak dziecko upadnie, kiedy wsiada na rower pierwszy raz, czy będziemy na nie krzyczeć, mówić: „jak mogłeś spaść?” Nie zrobimy tego dziecku, a dlaczego robimy to sobie? To nie są momenty związane z porażką, a z faktem, że jesteśmy w procesie, że się czegoś uczymy. To jest dla nas nowe.
W którym momencie powinniśmy skorzystać z pomocy psychologa w przypadku problemów z karmieniem piersią?
Połóg wiąże się z bardzo dużymi zmianami hormonalnymi, które powodują, że 80% kobiet doświadcza smutku poporodowego – baby blues. To bardzo intensywne wahania nastroju. To prawdziwy smutek, rozpacz, punktowe momenty, które są silnymi emocjami. To normalne, dopóki nie trwa dłużej niż 2 tygodnie. Dla mam, najłatwiejszym kryterium, jest to czasowe. W połogu może pojawić się ogromna huśtawka emocji. Jest smutek i lęk, jest też spokój, radość. Huśtawka i chaos. Jeżeli jednak stan, który nas niepokoi trwa dłużej niż 2 tygodnie, to ja zachęcam żeby skorzystać ze wsparcia psychologicznego. Czasami nawet jedno spotkanie wystarczy, by zahamować procesy wpędzające nas w smutek, nieadekwatne poczucie winy, czy perfekcjonistyczne oczekiwania względem siebie. Psycholog zerknie co się dzieje, będzie nad nami czuwał. Mamy są nowoczesne. To nie te czasy, gdzie ze wszystkim musiałyśmy być same. Są cudowni lekarze, położne, pielęgniarki, są fizjoterapeuci uroginekologiczni, doradcy laktacyjni i my, psycholodzy. Wszyscy pomagamy w tym procesie stawania się mamami.
Jakie Pani wskazałaby skuteczne rady na dobrostan mamy, nie tylko tej karmiącej piersią?
Mam moją sprawdzoną listę konkretów. Zawsze kiedy coś się dzieje, dobrze jest zerknąć na bazy. A jakie są nasze bazy? Po pierwsze: sen. To takie proste, ale w okresie, kiedy mamy malucha na pokładzie, karmimy go też w nocy na wezwanie, to nie jest oczywiste. Dlatego warto dbać o to, aby w miarę możliwości być wyspaną. Jeśli nie jesteśmy w stanie spać w nocy, to śpijmy w dzień. Nie róbmy w tym czasie generalnych porządków w domu, pozwólmy naszym bliskim przynieść nam coś do zamrażalnika. Jak dziecko śpi, to my też śpijmy. To jest absolutny punkt pierwszy. Wyspana mama, to szczęśliwsza i spokojniejsza mama. Druga baza: jedzenie. Wszystkie mamy wiedzą, że w czasie karmienia piersią należy pić dużo wody. Ale większość mam mówi mi, że nie pamięta o jedzeniu. Są pod tak silnym wpływem hormonów stresu, tego, że wchodzą w nową rolę w życiu, że zapominają, nie odczuwają głodu. To jak przed maturą. Idziemy na egzamin i nie chce nam się jeść. Wiele mam doświadcza tego po porodzie. Nie chodzi o to, aby jeść bardzo dużo. Najważniejsze jest jedzenie regularne. Żeby było coś rano, coś w środku dnia i wieczorem. Jeżeli pojawia się możliwość 5 posiłków, to już w ogóle jest cudownie. Regularne jedzenie jest mocno związane z laktacją, ale również z regeneracją naszego ciała po porodzie i jest bardzo potrzebne do regulacji emocji. Trzecia baza: 20 minut dla siebie każdego dnia na coś, co sprawia mamie przyjemność. Miła chwila dla siebie. 20 minut z 24 godzin z doby da się dla siebie znaleźć. Wszystkim mamom to polecam, nie tylko mamom w okresie laktacji. To może być więcej, jest to mile widziane, ale 20 minut to takie minimum. Do tych trzech baz dorzuciłabym do tego jeszcze czwartą: dostosowaną do stanu naszego ciała po porodzie aktywność fizyczną. To może być na przykład spacer. A więc bazy: sen, regularne jedzenie, czas na przyjemności i aktywność, to podstawy chroniące nasze ciało i regulujące nasze emocje. Ważne jest też korzystanie ze wsparcia ludzi wokół – rodziny, przyjaciół. Jeśli czujemy się samotne – rozejrzyjmy się, jest teraz wiele możliwości budowania wokół siebie wspierającego otoczenia. Są miejsca, gdzie można pójść nawet z bardzo małym dzieckiem. Np. kawiarnie połączone z bawialniami, czy zajęcia ruchowe dla mam z małymi dziećmi. W takich miejscach możemy cieszyć się kontaktem z dzieckiem, jak również poznawać inne mamy, które są w podobnej sytuacji i z którymi możemy porozmawiać o łączących nas doświadczeniach.
Na koniec naszej rozmowy, proszę o jedno przesłanie dla kobiet na ten wyjątkowy okres w życiu, czas karmienia piersią…
Bądźmy dla siebie czułe i dobre, tak jak chcemy być czułe i dobre dla naszych dzieci!
